Spotkanie sie dwóch samców

Moderatorzy: djuszes, kuba94, sigryda, djuszes, kuba94, sigryda

Spotkanie sie dwóch samców

Postprzez Bogarka » piątek, 27 marca 2009, 09:27

Dzisiaj spotkalismy wyzła do którego Hadar ciagle podbiega, (wyzeł tez do niego) teraz tez podbiegł i sie oba stroszyły. Najpierw mówiłam pare razy łagodnie do Hadara "Hadar chodz" a poniewaz szedł za wyzłem i sie stroszył wziełam go za obroze i chciałam zabrac. Wtedy sie wyrwał mi z reki i sie prawie pogryzły po czym odgoniłam od wyzła Hadara a pani od wyzła powiedziała ze to dlatego bo złapałam Hadara wtedy i jej pies sie rzuca. Zdazyło juz sie ze pozwoliłam Hadarow ganiac sie z drugim dorosłym samcem co sie po jakims czasie przerobiko w pyskówke ze szczypaniem sie zebami na wzajem dlatego na wszelki wypadek wolałam podejsc i zabrac Hadara. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam nie czekajac az sam odejdzie ale sie bałam ze takie stroszenie sie na siebie skonczy sie bójka. Aha i ten wyzeł tez był luzem.
Bogarka
 
Posty: 668
Dołączył(a): poniedziałek, 26 maja 2008, 23:05

Re: Spotkanie sie dwóch samców

Postprzez sigryda » piątek, 27 marca 2009, 11:35

Tak Bogarko, moglo tak byc, ze Twoje podejscie do obydwu samcow i wziecie Hadara za obroze akurat w tej minucie gdy psy probowaly ustalic miedzy soba hierarchie po 'psiemu' - spowodowalo skok Hadara na tego drugiego samca. Po prostu Hadar gdy go dotknelas poczul sie pewniejszy i silniejszy przy wlascicielu (wsparcie psychiczne ze strony stada) i dlatego sprobowal zaatakowac wyzla.
Gdybys w tej sytuacji odeszla w druga strone wolajac Hadara - dalabys mu sygnal, ze Ciebie nie interesuje 'walka'/silowanie sie z innym psem, Hadar zapewne poczulby sie mniej pewny bez wsparcia swojego stada (czyli Ciebie) i mysle, ze po jakims czasie (to moze trwac kilka minut) pobieglby za Toba.

To jedna z mozliwych wersji.

Natomiast jesli dwa samce sa tak samo silne psychicznie i tak samo mocno dominujace - moze sie zdarzyc ze zawsze i przy kazdej okazji beda ze soba walczyly, bez wzgledu czy sa blisko wlascicieli czy nie. Wtedy pozostaja kagance (na obydwu psach)- by sobie krzywdy nie zrobily i omijanie sie z daleka. Ale mysle, ze ten wariant jest duzo rzadszy w przyrodzie niz sytuacja, ktora opisalam wyzej.


Najpierw mówiłam pare razy łagodnie do Hadara "Hadar chodz" a poniewaz szedł za wyzłem i sie stroszył wziełam go za obroze i chciałam zabrac.

Mysle, ze lagodne mowienie w tej sytuacji - nic nie da, a moze tylko zwiekszyc pewnosc siebie psa i zachecic go do ataku. Lagodny ton - to nagroda dla psa, to jakby glaskac psa w momencie kiedy zaczyna warczec. Pies rozumie to jako zachete by robic dokladnie to co robi w tym momencie - czyli stroszy sie, warczy, podaza za drugim psem by go zdominowac lub sprowokowac.
Mysle, ze powinnas w takim momencie jak ten wydac stanowczym tonem komende 'wroc' czy tez 'do mnie' i zaczac oddalac sie jak tylko do Ciebie podejdzie, albo od razu wziac Hadara na smycz i z komenda 'noga, rownaj' odejsc w innym kierunku.
"Hominis est errare, insipientis in errore perseverare"
sigryda
 
Posty: 783
Dołączył(a): wtorek, 27 maja 2008, 02:25


Powrót do Wychowanie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron